| Strona Armii > Prasa |
Źródło: XL 7/99 (Rubryka "Flesz")
Nadesłał: Radosław Jarosz.
Kiedyś byli niewidzialni, później opowiadali bajki i zimowe opowieści. Z czasem punkowa zadziorność ustąpiła pola metalowym zapędom. Zmieniali się podkomendni, jedynie dowódca pozostał ten sam. Dziś ARMIA powraca z nowymi siłami. Zwarta i gotowa. Kim są? Misjonarzami, głoszącymi niewygodne prawdy? Artystami, prowokatorami czy po prostu ludźmi, chcącymi zostawić ślad na ziemi?
Pretekstem do spotkania było ukazanie się nowego albumu grupy. "Droga" jest materiałem niezwykłym: w zespole po raz pierwszy pojawiła się kobieta - grająca na perkusji w Syndicate i 2Tm2,3, Beata Kozak (kobiety do garów!) - a płyta zamyka pewien rozdział w życiu tak zespołu, jak i jego lidera, TOMASZA BUDZYŃSKIEGO.
- Wszyscy ukrywają się teraz pod jakimiś maskami, ja zaś obnażyłem się i jestem w tych tekstach o wiele bardziej niż kiedykolwiek Tomkiem Budzyńskim. Kiedyś działałem na ślepo, to, co mówię teraz, jest o wiele głębsze. Do pewnych wizji trzeba dorosnąć. Kajdany, które nosiłem, opadły. Uwolniłem się z pewnych wyobrażeń o sobie. Mam do siebie dystans i potrafię się z siebie śmiać.
W nowym wcieleniu Armii zaskakują jednak nie tylko kwestie wizualne, ale przede wszystkim muzyka. Tym, co wyróżnia nowe piosenki, jest w szczególności melodyka - podniosła, a jednocześnie na tyle wyrazista, że z łatwością wpada w ucho.
- Jestem zadowolony, że w zespole powstała nowa jakość. Muzyka jest przystępna - można ją wręcz puszczać w radiu. Jednocześnie nie straciła swojej głębi... W muzyce ważna jest melodia i jeśli sprowadzić wszystko do definicji, to zrobiłem krok do przodu jako twórca. Nowe utwory są też mniej metalowe - piosenki skomponowane przeze mnie odróżniają się od kompozycji Popcorna, który - jak wiadomo - jest mistrzem riffu. Pojawiło się dużo psychodelicznych dźwięków... Niedawno widziałem na murze napis: "ulotny urok niewinności". I słowa te dobrze oddają istotę "Drogi".
Takie jednak zmiany mogą odciąć Armię od punkowej publiczności, która wciąż stanowi gros fanów zespołu, a tym samym zawiesić grupę w artystycznej i komercyjnej próżni. Zaś zespół bez publiczności jest martwy.
- Kompletnie nie interesuje mnie przynależność do jakiejkolwiek sceny. Chcę być wolnym artystą, nie nalepiam sobie żadnej etykietki. Moim celem jest nagrywanie najlepszych płyt i pisanie najlepszych tekstów, na jakie mnie stać. Sztuka przez duże "s" jest niekomercyjna i zaadresowana do elit, a my jesteśmy zespołem artystycznym...
O tekstach Tomka krążą różne opinie. Jedni zachwycają się ich "chrześcijańskim ukierunkowaniem", inni śmieją się z nich.
- Jestem wdzięczny Jędrzejowi Kodymowskiemu (Apteka) za inspirację do piosenki "Jestem smutny". Kiedy z jego ust padło pod naszym adresem drwiące określenie "krzyżackie samochody", od razu wyobraziłem sobie ten poetycki obraz: rząd białych syrenek z czarnymi krzyżami (śmiech). Chciałbym nakręcić taki teledysk, o krzyżackich samochodach prześladujących ludzi...
- Gębę ideologiczną, gombrowiczowską, przykleja się mi, ponieważ jestem chrześcijaninem. Jednak ja nie tworzę rocka chrześcijańskiego, po prostu gram swoją muzykę. A że pojawia się tam słowo "Bóg"? To chyba normalne, skoro w niego wierzę... Jeśli ktoś chce tego słuchać, to niech słucha...
[Arek Lerch]
| Strona Armii > Prasa |
Komentarze wyślij do pawsa+kdm.pl.