Ostrym rockiem chwalić Pana!

| Strona Armii > Prasa

Rozmowa z Tomaszem Budzyńskim - liderem zespołu ARMIA i członkiem grupy 2TM 2,3.

Wywiad ukazał się na łamach "Z Dębickiej Fary" numer 47 - lipec 1999 - a przeprowadzony został we wrześniu 1998 podczas koncertu Armii w Dębicy.

fot. archiw.

- Jak powstał twój zespół, kto wpadł na pomysł założenia ARMII?

Ojej, no więc było to w 85 roku, 13 lat temu. Założyłem tę grupę z Robertem Brylewskim i Sławkiem Gołaszewskim. Spotkali mnie w klubie HYBRYDY i zaproponowali mi granie. Ja odszedłem wtedy z takiego punkowego zespołu SIEKIERA i byłem "wolny", więc...

- Wychowałeś się w rodzinie katolickiej, byłeś ochrzczony, przystąpiłeś do Pierwszej Komunii św. Skąd później to załamanie, odejście od Boga?

Odszedłem od Boga, ponieważ wydawało mi się, że samemu dam sobie radę. Kiedy byłem młody, nastąpił taki bunt w moim życiu i postanowiłem zbawić się na własną rękę. Doszedłem aż do tzw. gnozy, którą przez długi czas uprawiałem.

- W książce "Radykalni" określasz swoją ówczesną duchowość jako "tolkienowską"...

Tak, byłem wówczas pod dużym wpływem książki Tolkiena "Władca Pierścieni", owszem, jest to bardzo piękna książka...

- A obecnie jak do tego podchodzisz?

Jak do bardzo pięknej książki. Wtedy traktowałem ją jak coś więcej, jako - można powiedzieć - jakiś przewodnik. Teraz ona nie jest dla mnie przewodnikiem, jest to po prostu piękna książka, którą polecam przeczytać.

fot. archiw.

- Nie tylko ARMIA, HOUK czy 2TM2,3, ale też RAINFOREST, GOOD RELIGION i inni - w ostatnim czasie powstało (i wciąż powstaje) w Polsce wiele zespołów grających przeróżne odmiany cięższego rocka, które niosą przesłanie chrześcijańskie, śpiewają o tym, że tylko Jezus jest Panem. Jak sądzisz, skąd się to wszystko wzięło i to w dodatku tak nagle? Czy uważasz, że jest to związane z pewnego rodzaju akceptacją Kościoła?

To nie jest tak, to jest działanie Ducha św. On zstąpił i to jest Jego sprawa - nie nasza. Ponieważ rzecz biorąc po ludzku, to jest to największa głupota na świecie - po ludzku! Jeżeli nie ma Ducha św. i Boga, to my jesteśmy najbardziej żałosnym zespołem świata. To sprawił Duch św. i to jest wszystko na chwałę Bożą. Więc to nie jest tak, że my usiedliśmy sobie i wymyśliliśmy to.

- Dlaczego jednak twoim zdaniem taka muzyka nie była wcześniej nośnikiem takich treści?

Tego to nie wiem - mówię ci - Duch św. się dobrał do tego.

- Uważasz więc, że ciężka muzyka rockowa może nieść chrześcijańskie przesłanie?

Oczywiście, że tak, ponieważ każdy sposób jest dobry. Jest to bardzo dobre narzędzie.

- Jednak takiego grania nie traktujesz tylko i wyłącznie narzędziowo, ono daje ci jakąś przyjemność?

Oczywiście, że tak, przecież sam od lat gram w zespole ARMIA, gdzie gram właśnie czadową muzykę. Gdybym zawsze grał country i nagle zaczął grać tak, to byłoby to jakieś nieporozumienie.

- Masz jakiś wyznaczony czas, kiedy skończysz grać?

Nie, nie. Skończę grać, jak mi się już nie będzie chciało tego robić.

- Jaka była reakcja twoich kolegów z zespołu na twoją przemianę? Bodajże dwukrotnie zmienił się gitarzysta ARMII (Robert Brylewski, później Michał Grymuza), pojawił się również nowy basista. Czy miało to jakiś związek z twoim nawróceniem?

Wiesz, ja na siłę nikogo nie mogę trzymać w zespole. Wydaje mi się, że ich odejście spowodowane było niesnaskami - takie sprawy międzyludzkie. Przecież my znaliśmy się od dawna - ludzie wiedzieli, co ja śpiewam i jakie mam poglądy.

- Tak więc ich odejście nie było spowodowane faktem, że zacząłeś śpiewać o Bogu?

Nie. Ja zawsze śpiewałem o Bogu. Tylko w pewnym momencie zacząłem nazywać tego Boga po imieniu - Jezus Chrystus. Owszem, czasem niektórym to nie pasowało.

- A jaka była reakcja twoich znajomych ze środowiska muzycznego, kolegów z innych zespołów? Czy nie było tak, że z powodu twojego otwartego śpiewania o Bogu byłeś traktowany jako ktoś "inny".

Nie, to nie jest tak, ponieważ to są wszyscy moi kumple. Od lat się znamy, można powiedzieć, że poznaliśmy się wszyscy na "Jarocinach" w latach osiemdziesiątych. Te wszystkie kapele: KULT, T-LOVE, JANERKA, VOO-VOO, DEZERTER, my się znamy wszyscy dobrze i jesteśmy po prostu kumplami. Mnie na przykład nikt nie potępiał. Mogę powiedzieć, że akurat to środowisko muzyków jest pod tym względem w porządku. Gorzej z publicznością.

- Właśnie, co na to wszystko fani? Nie wszyscy byli chyba zadowoleni?

Pewnie że nie, tak jak tutaj, nie widzisz? Jedni za, a drudzy przeciw. Po prostu. Ja mogę powiedzieć, że miałem z anarcho - punkowcami duży zatarg. Anarchizmu nie można pogodzić z chrześcijaństwem w żaden sposób.

Budzy i Maleo(fot. archiw.)

- Jesteś w neokatechumenacie. Co o tej wspólnocie możesz nam powiedzieć?

Tyle co mogę powiedzieć, to to, że jest to droga, na której ja zdobywam wiarę. Jest to najbardziej radykalny ze wszystkich ruchów w Kościele. W neokatechumenacie jestem z Licą, Stopą, Malejonkiem, Joszkiem, Dzikim - prawie całym TYMOTEUSZEM.

- Co ci to daje?

Wiarę. Rozumiesz, ja jestem "niewierzący", a to daje wiarę. Strasznie dawno temu bym upadł, gdyby nie ta wspólnota. Tam się z tobą nie cackają, nikt cię po głowie nie głaszcze. Jest tylko konkret. Bo jeżeli człowiek nie zobaczy samego siebie, to nie uczyni żadnego kroku naprzód, cały czas będzie się oszukiwał. A ja już złudzeń co do siebie nie mam. Wspólnota to jest Kościół, a Kościół jest po to właśnie, żebyś miał wiarę, żebyś nie upadł. Ja - gdyby nie ten neokatechumenat - oj... Obawiam się, że byłbym teraz gdzie indziej. A to jest sprawa życia i śmierci. To nie są jakieś duperele! To nie są jakieś głupoty! To jest po prostu żyć albo umrzeć. A ludzie cały czas chcą to od siebie odsunąć na potem. Skąd wiesz, że jutro będziesz żył!? Przecież może cię dzisiaj szlag trafić! Mogą cię napaść na ulicy i skopać - i umrzesz! I co wtedy?! Co wtedy się z tobą stanie?! Jak mówi taki starochrześcijański dokument - są dwie drogi; jedna prowadzi do śmierci, a druga do życia - i wielka jest między nimi różnica. A ja - jak Boga kocham - chcę iść drogą życia. Bóg daje człowiekowi wolność i człowiek może zrobić co chce. Może powiedzieć: "ja nie chcę!", a Bóg mówi - "dobra - idź sobie!". Bo to jest na tej zasadzie.

- Czyli bez tej wspólnoty - ani rusz!?

Wiesz co, Bóg jest dobry i daje każdemu inną drogę. Ja nie mogę ci powiedzieć "ty idź tak jak ja!", ale mnie - Tomaszowi Budzyńskimu - jest to wręcz nieodzowne. Bo widzę, że bez tego usechłbym jak drzewo na pustyni - co nie znaczy, że i tobie jest to potrzebne.

- Cały czas rozmawiamy o wierze, a co dla ciebie znaczy miłość?

Co dla mnie znaczy miłość? Jezus Chrystus to jest Miłość! To co On robi, to jest miłość. To, co odczuwają do siebie młody chłopak i młoda dziewczyna, to nie jest jeszcze miłość - to jest tzw. afekt. Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy zaczyna się kochać tego, który cię niszczy. Jezus powiedział: "Co wy macie z tego, jeżeli pozdrawiacie tylko tych, co i was pozdrawiają, kochacie tylko tych, co i was kochają. Przecież tak też czynią poganie". Co to za miłość? Miłość jest tam, gdzie jest Krzyż.

- Jednak gdy miałeś kilkanaście lat, jeszcze tak nie myślałeś?

Nie, tak wtedy nie myślałem.

- W porządku. Kiedy możemy spodziewać się twojej solowej płyty?

Będzie na początku przyszłego roku, ponieważ TYMOTEUSZ zaczął już nagrywać. TYMOTEUSZ ma priorytet. Później ARMIA, bo chłopaki mają już ciśnienie, więc dopiero na początku przyszłego roku znajdę czas, żeby ją zrobić. Płyta będzie bardziej akustyczna, trochę taka jak to, co leci (akurat był to utwór grupy NEW MODEL ARMY).

- A jaki będzie nowy album 2 TM2,3?

Płyta będzie prawdopodobnie - tak jak już widzę - tak samo zróżnicowana jak poprzednia. Będą i czadowe numery i reggae, także ballady, Malejonek przyniósł nawet numery jungle'owe, tak więc można powiedzieć, że może być jeszcze bardziej różnorodnie.

- Czy na nowej płycie pojawi się również żeński głos?

Tak, Angelika będzie, zaśpiewa dwa solowe numery.

- Czy teksty również będą zaczerpnięte z Pisma św.?

Tak, wszystkie z Pisma św.

- Jak odbierasz dębicką publiczność?

Bardzo fajnie. W porządku.

- Nie zraziły cię te nieliczne okrzyki? (Mowa o drobnych incydentach typu wrzask "666", jaki wydawało z siebie kilku osobników.)

Ależ to jest wszędzie! Gdyby tego nie było, to ja bym czuł, że coś jest nie tak, że diabeł przestał się mną interesować. Gdy są przeciwności, to znaczy, że to jest od Boga, bo diabeł chce ci to popsuć. A jak się tobą nie interesuje, to znaczy, że jesteś jego, że nie jesteś dla niego niebezpieczny. Wszyscy święci, którzy dla Kościoła, dla chrześcijaństwa zrobili coś, mieli straszliwe, straszliwe prześladowania - aż do męczeństwa. Byli tacy, których rzucano na pożarcie lwom. Tak byli groźni dla niego. Więc to, co ja mam, to... eeetam!... to jeszcze nic! To jeszcze nic.

- Na koniec pytanie o muzykę - czego słuchasz w domu, kiedy masz czas?

Ostatnio? Niedawno byłem w USA, więc mogę powiedzieć, co tam sobie kupiłem; pierwszą płytę BAD BRAINS, pierwszą płytę D52 i płytę MISTINROOTS z koncertu (ten zespół to jedna z najsłynniejszych kapel REGGAE). Słucham wszystkiego, co jest dobre.

- Czadu również?

Czadu również, choć uważam, że obecnie nie ma dobrych zespołów czadowych. Jedyny zespół, którego płyta ostatnio mi się spodobała, to zespół ACID DRINKERS.

- Muzyka poważna?

Też. Jednym z moich ulubionych kompozytorów współczesnych jest Arvo Part. Moje ulubione płyty tego kompozytora to "Mizerere" i "Te Deum", na tej pierwszej znajduje się utwór "Sara miała 90 lat". Total!

- Dziękujemy za rozmowę.

Dzięki.

Rozm. Jan Trębacz i
Małgorzata Gromadzka

By Bartek P. /BaRt/


| Strona Armii > Prasa

Komentarze wyślij do pawsa+kdm.pl.