| Strona Armii > Prasa
Tekst jest listem-polemiką KrzysztoFa FiołKa na stawiane niekiedy zarzuty, że Armia odchodząc od mocno punkowego stylu z czasów "Czas i Byt" dramatycznie obniżyła jakość muzyki do takiego stopnia, że członkowie pierwszego składu Armii powinni przeciwko temu zaprotestować (nie mamy jeszcze niestety oryginalnego stanowiska, z którym Krzysztof polemizuje)
Niektorzy zarzucają obecnej Armii żałosność. Ja się jednak na z tym nie zgadzam, bo dziś Armia gra muzykę radosną, a nie żałosną, jaką niekiedy zdarzało się im grać 6-7 lat temu, kiedy to, jak niektórzy piszą, "Armia się skończyła". Wystarczy porównać piosenki takie jak "Zostaw to" , "Hejszarawiara", "Święto rewolucji" z rozbudowanymi kompozycjami z Triodante podanymi w kontekście: Dante-Beckett. Wniosek nasuwa się sam. Chyba, że przyjąć punkt widzenia następujący: punk's not dead, Armia is dead, bo nie gra już punka, a na dodatek kolaboruje z kościołem, bierze udział w podejrzanych ideologicznie przedsięwzięciach. Właściwie to lubię muzykę punk i nawet wybieram się na punkową orkiestrę świątecznej pomocy, bo ma tam zagrać m.in. Under the gun i Alians. Ale czy np.Alians gra punka? To świetna muzyka taneczna z elementami reggae, ska i hc, a punka najwięcej jest w tekstach (tzn. anarchistyczno-lewackie banały o tym, że politycy i kler chcą nas zjeść, a my musimy się bronić itp.). Ja jeszcze nie całkiem wyrosłem z klimatów punkopodobnych, Armia już bardzo dawno przestała w tym siedzieć, ale wiem, że żyją jeszcze ludzie, którzy słuchali Budzyńskiego z Siekierą, a teraz słuchają go z 2Tm2,3. Ten sam Tomek, a oni razem z nim się zestarzeli i zeszli na "złą" drogę. Są też tacy, którzy pogowali przy Armii w Jarocinie, a jak usłyszeli Triodante, i że tylko Jezus jest Panem, to powiedzieli, że to jest be, i jak tak można, a w ogóle to muzyka już nie ta, co kiedyś, i że "staraArmia" to było coś, bo wszyscy przecież znają "hej, hej, Niezwyciężony", gdyż to taka piękna, skoczna piosenka z przytupem, o jakimś załogancie chyba, co to był "niezwyciężony" i kładł każdego.
Właściwie to nie do końca rozumiem, co ludzie mają na myśli pisząc, że dziś Armia jest żałosna i tak tylko kombinuję próbując porównywać muzykę i zespół sprzed siedmiu lat z tym obecnym (jeszcze wcześniejszej Armii nie pamiętam, sorry, słuchałem wtedy Domowego Przedszkola, ale znam z opowieści i starożytnych kronik, jak Siekiera i "stara Armia" grały i "co się wtedy działo")
Nie rozumiem też, jak miałby doprawdy wyglądać protest "tych, co założyli Armię" przeciwko używaniu przez nowy zespół starej nazwy. Dla mnie od dawna jest jasne, że Armia to Budzyński (ależ to brutalne, no nie?), chociaż nigdy nie kibicowałem zmianom w składzie i do dziś opłakuję wszystkie te odejścia czy wyrzucenia z zespołu , ale są to dla mnie sprawy drugorzędne. Ten zespół od początku był robiony "pod Budzyńskiego" i tylko on pozostał mu naprawdę wierny. Nie muszę przecież przypominać, że Brylewski miał swoje inne zespoły wtedy, gdy zaproponował Tomkowi ten "eksperymentalny składzik", dzisiaj ma Falarka (niezła płyta!), natomiast Budzyński wtedy nie miał nic, dzisiaj nadal dowodzi Armią (ta prawdziwa jest przecież "niewidzialna", czyżbyś zapomniał?), a Ty chcesz mu ją odebrać teraz, gdy zespół jest w niezłej formie, idzie do przodu, a nie cofa się wstecz (rozumiem, że z tym zgodzić się nie możesz, choć chciałbym się mylić). Z Brylewskim, z tego co mi wiadomo, Budzy rozstał się pokojowo i przecież nie wymyślają sobie. Brylu zagrał nawet na koncercie, który promował reedycję Legendy, choć mógł przecież, po Twojej myśli, zamanifestować swoją nieobecnością, że Armia "się skończyła", albo mógł przyjść, rzucić gitarą, (najlepiej w Budzyńskiego), ogłosić śmierć Armii (na podobieństwo śp."Izraela"), no i najważniejsze - zabrać nazwę "Armia"(może jeszcze logo, ktore dziś skądinąd jest mało używane przez zespół, ale na czołówce strony internetowej jaśnieje pełnym blaskiem). No więc, mógł zabrać tę nazwę, powiedzieć o tym dziennikarzom muzycznym, licznie zgromadzonym na tym wyjątkowym koncercie, no i wrócić do domu ze swoją nazwą w kieszeni. Ale by było zajebiście, a jak "starzy fani" by się cieszyli, że przebrzydły, nieposłuszny im zespół nie używa już tak dobrze kojarzącej się nazwy. Niech się teraz Budzyński biedzi, jak nazwać swój nowy zupełnie zespół, nie mający ze starym nic wspólnego , no, poza Nim samym, ale jaki to nieistotny szczegół!
Ale może nie Brylewskiego miałeś na myśli pisząc o ludziach, co założyli Armię i tym samym mających prawo nazwę zarekwirować, skonfiskować, zabrać ze sobą (i może jeszcze grać pod tą nazwą z bardziej uległym i przewidywalnym wokalistą). Pod czcigodnych ojców - założycieli podpadaliby też od biedy Sławek Gołaszewski czy śp.Jan Rołt z pierwszego składu. Może, jeśli nie Robert Brylewski, to któregoś z nich widziałbyś w roli grabarza Armii? A może wszystkich razem? Tylko, że oni już od dawna nie tworzą jednej paczki. Tak jakoś już jest, że trudno przez kilkanaście lat zatrzymać przy sobie tych samych ludzi, z których każdy ma jakieś swoje plany. Szkoda, że "starym fanom Armii" tak trudno to zrozumieć. A może podasz mi jakieś zespoły punkowe, które od głębokich lat 80. grają do dziś w niezmienionym składzie tę samą muzykę dla tych samych, tylko podstarzałych nastolatków?
Robert miał inne plany: Falarek, granie ze Światem Czarownic, ostatnio grał w Krakowie, w klubie Łaźnia, ze Świetlickim, Trzaską, Milo Kurtisem, nie mógłby tego robić będąc w Armii, w takiej wstrętnej i zaangażowanej Armii, przecież środowisko niezależnych twórców wyklęłoby Go,(nie mówiąc już o "starych fanach" Armii, Brygady, Deutera itd.) a poza tym śmialiby się (to jeszcze trudniejsze do zniesienia), że musi występować na przykościelnych koncertach (przecież o to chodzi, nie udawajmy, że jest inaczej)
Dlaczego, zamiast powiedzieć, że Armia gra dziś inaczej (moim skromnym zdaniem lepiej, niż na pierwszych płytach), że Budzyński śpiewa o innych sprawach (moim skromnym zdaniem są to kwestie istotniejsze, niż Indianie,deep-ecology, Tolkien, gnoza, albo walka przeciwko rasizmowi i wszechobecnemu faszyzmowi - o tym ostatnim śpiewa-krzyczy Alians i setki punkowych kapel), więc zamiast tak powiedzieć, często słyszę te same smutki: dawna Armia to było to, ale sie skończyło itd; albo tak - "Legenda"(istotnie wspaniała) to był szczyt, potem wszystko sie skończyło i nic już wartościowego nie nagrano. Ja zaś obok Legendy stawiam "Ducha" i mimo wszystko, koncept-album "Triodante". Jeśli idzie o "Drogę" to sprawa jest bardziej skomplikowana i nie czas już na wywód o ostatniej płycie, i tak rozpisałem się ponad miarę, ale tak samo poleciało.
| Strona Armii > Prasa
pawsa+kdm.pl