| Strona Armii > Prasa
Źródło: Ruah 3/98
Nadesłał: Radosław Jarosz.
Gdy miałem osiem albo dziesięć lat, bawiłem się z innymi dziećmi w chowanego. Było to na wakacjach u mojej babci w Rembertowie pod Warszawą. Domy wśród ogrodów, doskonałe miejsca do zabaw. Ukryłem się za dużym krzakiem pod oknem domu sąsiadującego z ogrodem mojej babci i nagle z tego okna usłyszałem muzykę. Muzykę tak piękną, że zapomniałem o zabawie i siedziałem tak kompletnie zaczarowany pod tym oknem. Nie wiem ile czasu minęło, ale zabawa dawno się skończyła, zanim ta cudowna muzyka umilkła. A ja wróciłem do domu babci na kolację. Kiedy wspominam wakacje z czasów dzieciństwa, to wydaje mi się, że był to taki ziemski raj, ale ta muzyka przeniosła mnie z raju ziemskiego do raju niebiańskiego. Wydaje mi się, że słyszałem wtedy jakiś utwór Debussy'ego, bo gdy wracam pamięcią do tej chwili, to słyszę jakąś sonatę, albo inny utwór tego kompozytora. Debussy jest ilustratorem tych wszystkich moich wizji z czasów dzieciństwa i to on opisuje swoją muzyką ten ziemski raj, jakim są wakacje u babci, tej albo drugiej - tak jak Klee w malarstwie. W sonacie na flet, altówkę i harfę muzyka zdaje się nie mieć początku, ani końca: przypływa i odpływa jak letni wiatr, tu się kończy, ale zaczyna się znowu za tamtym pagórkiem. Debussy'ego mogę słuchać zawsze i wszędzie.
Innym kompozytorem, którego słucham często jest Bartók. Właściwie, to ci dwaj mogliby mi wystarczyć, ale podoba mi się jeszcze Górecki i Arvo Part. Słucham dużo muzyki dawnej: Perotina, Hildegardy von Bingen, utworów średniowiecza w wykonaniu Marcela Peresa czy Sequentii, dlatego też lubię Arvo Parta, szczególnie płytę "Litany", albo ten utwór "...kiedy Sara miała 90 lat" - wspaniała muzyka, we wspaniałym wykonaniu HILLIARD ENSEMBLE. Z rocka i okolic, to najczęściej słucham muzyki z lat siedemdziesiątych, ale nie tylko. Gdybym musiał już wybrać jakiś ulubiony zespół, to chyba byłby to zespół THE DOORS, z nowszych na pewno DEAD CAN DANCE, NEW MODEL ARMY i KILLING JOKE. Są to już stare i sprawdzone rzeczy, obecnie nie widzę nic ciekawego we współczesnej muzyce rockowej. Chociaż może gdybym miał dzisiaJ 18 lat, to z pewnością słuchałbym PRODIGY, ale mam 36 lat i mnie to, tak jak zresztą całe techno, w ogóle nie bierze. Myślę, że najciekawsza muzyka była w latach siedemdziesiątych. "Czadów" słucham bardziej z obowiązku niż z przyjemności, aby orientować się w tym, co się dzieje. Nowych płyt PANTERY, czy SEPULTURY nie jestem w stanie wysłuchać do końca, a nawet do połowy. Są jednak chlubne i ciekawe wyjątki, jak na przykład PRONG. Tak w ogóle, to słucham mnóstwo bardzo różnej muzyki, niektóre płyty warto mieć tylko dla jednego genialnego utworu i nie będę tu wymieniał długiej listy kompozytorów, wykonawców czy zespołów. W zasadzie to nie słucham techno, jazzu, z wyjątkiem paru wykonawców, jak na przykład Keith Jarrett. Lubię muzykę ludową, ale tu znów trzebaby napisać mnóstwo rzeczy, no ale Pakistańczyk Nusrat Fateh Ali Khan na koncercie robi olbrzymie wrażenie. Czsem z moją 2-letnią córką puszczamy sobie kosmiczną muzykę TANGERINE DREAM z płyty "Ricochet" i wyobrażamy sobie, że jesteśmy w rakiecie, ona i ja, i odlatujemy!
| Strona Armii > Prasa
Komentarze wyślij do pawsa+kdm.pl.