| Strona Armii > Prasa
W "Polityce" nr 16 (2137), 18 kwietnia 1998 zamieszczono artykuł o Armii i zbliżonych klimatach, zaprezentowane poglądy jednak poważnie odbiegały od moich prywatnych. Poniżej zamieszczam fragmenty artykułu i moją polemikę.
"Polityka" nr 16 (2137), 18 kwietnia 1998: Mirosław Pęczak, Piotr Iwicki
Religijny rock: od anarchii do dewocji
Po pierwsze: świat jest zepsuty. Po drugie: rock jest zepsuty. Śpiewajac na scenie o Bogu naprawiamy świat, a z muzyki zmazujemy piętno grzechu. Oto jak mniej więcej myślą przedstawiciele tak zwanego rocka katechumenicznego 1.
[..]
Cztery lata temu na festiwalu w Jarocinie Dariousz Malejonek z grupy Houk śpiewał swoje piosenki po angielsku, ale, już wtedy nawrócony, nie omieszkał wykrzykiwać: Jezus Chrystus! On was kocha! Publiczność była nieco zdumiona, wszak na tym festiwalu śpiewano różne rzeczy od pochwały marihuany po frazy w rodzaju "rżnij czerwonego siekierą, bo jest mi barierą", ale o Jezusie śpiewali wyłącznie oazowcy na miejskim rynku i pod kościołem.
Konsternacja tamtej publiczności znajduje proste wytłumaczenie: rock kojarzy się, a przynajmniej kojarzył się do niedawna z manifestacją totalnej wolności, z obyczajowym, a niekiety też politycznym rebeliantcwem. Nawet najbardziej skomercjonalizowane nurty tej muzyki zawsze starały się podbudować etos buntu 2.
PS: Pisownia 'ewangelia' z małej litery jest oryginalna
W latach 80. od początku booku rodzimego rocka ton nadawały zespoły, może niekoniecznie antyreligijne, ale zdecydowanie antykościelne. O Kościele katolickim w cierpkich słowach wypowiadał się nieraz lider Tiltu Tomek Lipiński, który wybrał buddyzm zen, zespół Izrael śpiewał, że "ksiądz kłamie", zaś później Paweł Kukiz z Piersi największą popularność zyskał poprzez skandal ze słynną piosenką "ZChN zbliża się", która opowiada o pijanym księdzu, a w dodatku śpiewana jest do melodii pieśni kościelnej. 3
Generalnie w poprzedniej dekadzie obowiązywało hasło "Jezus - tak, Kościoł - nie". Wtedy Tomasz Budzyński występował w punkowym zespole Siekiera, a Dariusz Malejonek w kapeli Reggae Kultura. Dla punkowców Bóg był w najlepszym razie obojętny a Kościół stanowił symbol zniewolenia i manipulacji. 4[...]
Tymczasem w wydanej niedawno książce "Radykalni" nawrócony Budzyński mówi: "Cały ruch punkowy jest drzewem, które wydaje zły owoc". I dalej: "Dla mnie anarchopunk nie jest żadnym radykalizmem, żadną alternatywą, Bo dla mnie radykalizm to jest kazanie na górze z Ewangelii św. Mateusza. To jest radykalizm, przy którym anarchizm jest konserwatyzmem". 5
[...]
Figura nawrócenia w każdym przypadku wydaje się podobna. Najpierw religijna obojętność. Potem manifestacje niechęci, a nawet nienawiści do Kościoła, zanurzenie się w subkulturę, eksperymenty z narkotykami, erotyczne przygody, czyli - życie w grzechu. Później próby poszukiwań religijnych, zwykle w polu oddziaływania religii orientalnych, co charakterystyczne dla środowisk tworzących, bądź co bądź, kulturę alternatywną. Wreszcie przełom związany zazwyczaj z jakimś wstrząsem ("widziałem twarz diabła") i nawrócenie we wspólnocie charyzmatycznej. 6
To ważne - nawraca nie pierwszy lepszy proboszcz, ale młody, słuchający rocka zakonnik z Odnowy w Duchu Świętym. Później codzienne msze, coroczne pielgrzymki. I zmienia sie nie tylko postawa światopoglądowa. Zmienia się nawet język. [...] 7
Piosenki śpiewane przez wszystkie te zespoły świadczą niewątpliwie o gorącym przywiązaniu do wiary, cóż jednak więcej da się powiedzieć o poglądzie tych artystów na świat? Nawróceni rockowcy z reguły podzielają prawicową niechęć nie tylko do lewicy (agresywni anarchiści z ruchów antyfaszystowskich są narzędziem diabła), ale też do liberalizmu. Są zagorzałymi przeciwnikami aborcji i pornografii. Kulturę masową wraz z młodzieżowymi modami traktują z pogardą. Swoją muzykę tworzą ad maiorem gloriam Dei, przez co stwarzają nieuchronny dystans wobec pozostałej częsci sceny rockowej, która albo zajmuje się "robieniem kasy", albo koncentruje się na innych ziemskich sprawach, pozostając religijnie indyferentna. Stąd, siłą rzeczy, zaczynają być identyfikowani z zupełnie innymi środowiskiem. Raczej tym, które co roku przybywa na Spotkania Muzyków Chrześcijan do Ludźmierza, albo tym, które w minionym roku przybyło do Osieka na Kiciewiu, by wraz z miłośnikami "Ciemnogrodu" Wojciecha Cejrowskigo słuchać pieśni gospel na stosownym festiwalu. 8
W każdym razie jedno jest pewne - tworzy się u nas coraz liczniejsza grupa muzyków rockowych, jazzowych, soulowo-funkowych, którzy chcą, by nazywano ich muzykami chrześcijańskimi. 9
Zabierajac się do pisania tej polemiki zastanawiałem się, czy warto z takimi artykułami polemizować. Trudno polemizować z artykułami, które przedstawiają tylko jedną stronę medalu.
Numery paragrafów odwołują sie do właściwych odnośników w artykule "Kapela zbawienia".
1. To określenie zostało najprawdopodobniej wymyślone na potrzeby tego artykułu. Przeczytalem niejednen artykuł na ten temat, rozmawiałem z niejednym człowiekiem, ale z tym określeniem się nie spotkałem. Związek Armii - jako zespołu - z katechumenizmem jest taki, jak Episkopatu z Kotańskim. Bo Pieronek od czasu do czasu o Kotańskim wspominał.
2. A np. Cliff Richard? Chyba, że on nie grał muzyki rockowej? W muzyce The Police nie znajdę śladu buntu (albo tak mi sie wydaje. Depeche Mode, Może nie znam ich zbyt dobrze, ale buntu nie pamiętam. The Cure? Owszem, mamy Sex Pistols, Nirvane, mnóstwo innych zespołów punkowych i wiele innych. Ale reguły nie ma - nie sądzę, aby ktoś mogły udowodnić twierdzenie, że rock to muzyka buntu - to byłoby naginanie faktów. Zgodziłbym się, że rock ma elementy buntu. Każdy śpiewa o tym, co go boli, albo o tym, co cieszy. Bob Dylan? DePress?
3 Całe szczęście, że Piersi śpiewają o różnych tematach, więc można było znaleźć coś i na ZChN. Wcale nie jestem przekonany, że Piersi zyskały największą popularność dzięki ZChN: osobiście Piersi kojarzą mi się bardziej z Jestem Iron Man albo takimi fragmentami z piosenki Powróćże komuno:
Po co "Solidarność" i po co wojować Niech wróci Komuna - będziemy harcować Jedni chcą faszyzmu, drudzy księdza wolą A ja chcę komuny oraz Disco Polo
Jak widać, Piersi mają dla każdego coś dobrego. Nie chcę bynajmniej twierdzić, że Piersi są za Kościołem, albo za prawicą. Ich tworczość może zarówno usatysfakcjonować jaki i obrazić ludzi zarówno prawicowych jak i lewicowych. Twierdzenie, że Piersi zyskały największą popularność śpiewaniem o ZChN wydaje się być naginaniem faktów.
4. Partia też dzielnie walczyła o pierwsze miejscie jaki symbol zniewolenia - o ile dobrze pamiętam np. piosenki Dezertera (choć Dezerter też należy do zespołów, którym dużo rzeczy się nie podobało).
5. Dokładne cytaty z wywiadu z Budzym - razem z kontekstem brzmią ("Radykalni", str. 32-34)
- Kiedyś uważałem, że punk, a raczej dokładnie sztuka punkowa może mieć jakiś dobry wpływ.
A więc żałujesz występów w Siekierze? Czy może traktujesz to jako coś, co było, minęło.
- Oczywiście, że żałuję, ale nie mogę się tego wyprzeć. Mogę powiedzieć, że cały ruch punkowy jest drzewem, który wydaje zły owoc. Jest to ruch, który zaczął się słowami Johnego Rottena: "Jestem antychrystem, jestem anarchistą". I jeśli ktoś ma oczy, to widzi, jeśli ktoś ma uszy, to słyszy. Ja miałem oczy, ale nie widziałem, miałem uszy, ale nie słyszałem. Dla mnie była to po prostu niezła zabawa. Teraz widzę, że punk to nazwyklejsze ściemnianie. Jest to oszukiwanie ludzi młodych. I pół biedy, jeżeli jest to tylko moda, jeśli człowiek traktuje to jedynie jako modę, taką jak np. techno, grunge, jako coś co jest i mija. Zrobi sobie irokeza, nosi go dwa lata, wejdzie w skórę i później zdejmuje. To jeszcze jest OK.
Ale jeżeli przychodzi do tego filozofia anarchistyczna, to zaczyna się problem...[...] Jeszcze raz powtarzam, nigdy nie mówiłem o sobie, że jestem anarchistą, co więcej, w tym środowisku zawsze miałem wrogów. Mówili: "Co z tą Armią zrobić??? Nie są anarchistami, naszych idei nie wyznają, a na ich koncerty przychodzą punki. Nie są w żadnych federacjach anarchistycznych". My dla takiej Mat'i pariadka zawsze byliśmy nie do zniesienia.
I jesteście przez cały czas...
- Jesteśmy, ponieważ dla mnie anarchizm jest kłamstwem w żywe oczy.
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że muzyka mam ogromny wpływ na młodych ludzi? Jak oceniasz ubiegłoroczny powrót Sex Pistols, którzy zaznaczyli wyraźnie, że robią to wyłacznie dla pieniędzy? Na ich koncerty przychodzą młodzi ludzi, którzy dalej im wierzą. Kiedyś śpietwali przeciw pieniądzom, a teraz zgarniają za śpietwanie przeciw pieniądzom ogromną kasę. Jak ci się wydaje, skąd u młodych ludzi bierze się taka bezgraniczna ufność w przekaz rockowych kapel?
- Prawda jest taka, że Sex Pistols nigdy nie mieli mic przeciwko pieniądzom. Owszem, nabijali się z nich, ale brali wielkie honoraria za koncerty, za sprzedaż płyt. Jak widać, jest to zespół całkowicie komercyjny, nastawiony tylko na robienie tylko sławy i kasy. Jest to przykład degeneracji ruchu punk. Następnym przykładem tej degeneracji są zespoły typu Green Day, Offspring itd. Powtórzę to, co kiedyś powiedział mi Darek Malejonek: "Taki punk to jest teraz jak Popcorn i Bravo". To już nie jest żaden bunt. Dla mnie anarcho-punk nie jest żadnym radykalizmem ani żadną alternatywą, Bo dla mnie radykalizm to jest kazanie na górze z Ewangelii św. Mateusza. To jest radykalizm, przy którym anarchizm jest konserwatyzmem.
Podsumowujac, problem nie leży w samych ideach anarchopunka, ale w tym, że nie maja one nic wspólnego z rzeczywistością, są przykrywką i pretekstem.
6. Trudno, żeby nawrócenie wyglądalo inaczej, niż odwrócenie się od grzechu, i żeby nie było przełomem, takim lub innym. Osobiście nie przychodzą mi do głowy żadne alternatywne formy nawrócenia.
7. (Do stonowania) Gdyby każdy proboszcz był taki dobry w nawracaniu, to 95% Polaków byłoby faktycznie chrześcijanami, a nie tylko na papierze. Poza tym (cytuje znawcę tematu) nawrócenia dokonuje Bóg, a człowiek jest tylko narzędziem.
8. W całych Radykalnych (150 stron tekstu) nie padło ani jeden wyraz niechęci do lewicy ani do liberalizmu, a na pewno niechęci do liberalizmu gospodarczego. Nie padło ani jedno słowo pogardy dla kultury masowej (co to jest kultura masowa? Festyny? Disco-polo?). Ktoś mógłby zauważyć, że na okładce "Ducha" są pozdrowienia (Deo gratias, czyli Bóg wam zapłaci, za to, co robicie) dla Ligii Republikańskiej pomiędzy pozdrowieniami dla załogi z Katowic a pozdrowieniami dla dzieci, ale stwierdzenie, że pewna sympatia dla Ligii Republikańskiej jest równoważna z niechęcią do lewicy i liberalizmu jest co najmniej uproszczeniem i sprowadzeniem świata do kolorów wyłącznie czarno-bialych. Lub czarno-czerwonych. Ale świat taki nudny nie jest i nawet jeśli ja uważałem niektóre akcje Ligii Republikańskiej za zasługujące na uwagę i podziw, to nie znaczy, że teraz się podpisuję pod wszystkim, co oni robią.
Poza tym, tylko autorowie artykułu twierdzą, że cała reszta zajmuje się robieniem kasy. Falarek, Świetliki albo Pudelsi mogliby poczuć się urażeni.
9. Nie zauważyłem, żeby muzycy Armii nalegali na nazywanie ich muzykami chrześcijańskimi. I wcale się im nie dziwię: z Radykalnych można się dowiedzieć, że znalezienie wydawcy dla "Ducha" było dużo trudniejsze niż dla poprzednich płyt, mimo, że muzyka jest świetna. A to tylko dlatego, że niektórzy wpływowi prawdopodobnie nie lubią tego rodzaju muzyki, a inni może uważają ją za zbyt ryzykowną.
komentarz wciąż w proszku
Zgaduję, że autorzy mieli w głowie pytanie: I co z tą Armią zrobić? Naszych idei nie wyznają....
Chyba komuś Armia kłuje w oczy, albo tylko tak się mi wydaje.
Odnoszę również wrażenie, że przesłaniem mogło również być: Armia nie jest zespołem dla porządnej młodzieży, która lubi bunt i jest z natury lewicowa.
A może przesłaniem było: Uważajcie nasi drodzy bezmózgowi dyskomani: ONI wami pogardzają!
Największym majstersztykiem jest chyba zakończenie: Zaczyna się od informacji, że intencją tych ludzi jest chwalenie Pana Boga. To generuje dystans wobec reszty sceny rockowej (na razie dość niewinnie). Potem mamy wzmiankę o muzycznych spotkaniach w Ludźmierzu (wiadomo - oaza). A stąd już tylko mały krok - i już jesteśmy w "Ciemnogrodzie" Cejrowskiego. Możesz o artykule zapomnieć, ale schemat pozostaje. Rock chrześcijanski kojarzy się z fanatycznym i niebezpiecznym "Ciemnogrodem". Tutaj jedna uwaga: zgadzam się, że akturat "Ciemnogrod" Cejrowskiego nie obraża się ani o to określenie, anie nie obraziłby się za ewentualną przynależność Armii do tego obozu. Problem polega na tym, że Armia jako taka nie jest zaangażowana w tego typu inicjatywy i nie jeździ jeszcze do Ludźmierza na koncerty (nawet jeśli gra na festiwalach ekumenicznych muzyki chrześcijańskiej). To, że Tomek Budzyński działa również w wyraźniej chrześcijańskich zespołach jak 2Tm2,3, to nie znaczy, że przez to cała Armia również ma taki charakter. Osobiście, jeśli nawet zgodziłbym się, że 2Tm2,3 może coś łączyć z inicjatywami takimi jak Ciemnogród (proszę zauważyć wyrazy typu jeśli i może), to nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że Armia jako zespół ma coś z tym wspólnego.
Podziękowania dla AW i GJ za interesujące dyskusje.
| Strona Armii > Prasa
pawsa+kdm.pl