Relacjonuje Ostra.
Miałam okazje być na koncercie Armii, Tymka, Mrówy i Bakshish w Lublinie. Chciałam się podzielić z wami moimi przeżyciami.
Koncert miał rozpocząć się o godz. 18.30. Niestety zaczął się dużo później. W dodatku, zanim udało mi się wejść na Dziedziniec KULu, to Mrówa (ze swoim bandem) kończyli już występ. Byłam bardzo zawiedziona, bo chciałam posłuchać co też Mrówa stworzył (kiedyś zagraliśmy z Mrówa jeden koncert i wielką przyjemnością było dla mnie wykonywać jego kawałki). Mam nadzieję, że zespół będzie grał jeszcze dużo koncertów i zdąże się ich nasłuchać.
Jako druga kapela wystąpiła Armia. Chyba nie muszę pisać, że to moja ulubiona kapela. No i mimo, że na zewnątrz nie było za gorąco, to już po pierwszych Armijnych dźwiękach krew w moich żyłach zawrzała. Zawrzała też publika zgromadzona na Dziedzińcu. Cóż za niesamowita atmosfera. Kolejne kawałki coraz bardziej dodawały mi radości. Niestety zawsze kiedyś koncert musi się skończyć i ja nauczyłam się wyczuwać końcówkę. No i w pewnym momencie pomyślałam: acha, teraz zagrają "On jest tu". No i rzeczywiście zaczęli grać ten kawałek. No a ja osobiście ostatnimi czasy nieszczególnie przepadałam za tym utworem. Wszędzie go puszczali, wsadzali go na każdą płytę (chodzi mi o składanki) i wszystkie listy przebojow, a Armia chyba zawsze to gra na koncertach. No i jakoś mi się "przejadł" ten kawalek. Jednak tym razem po wysłuchaniu pierwszego wersetu zdałam sobie sprawę, że to jest pieśń o Zmartwychwstaniu. On jest tu! (właśnie tu!) On żyje! (Zmartwychwstał). To było niesamowitą radością móc śpiewać te słowa własnie wtedy. Pan Bóg często mówi do mnie przez słowa psalmów i pieśni (i teksty Budzego). Na każdym koncercie pada fragment, który w jakiś sposób mnie uderza. Tym razem były to słowa "On jest tu! On żyje!". Armia zagrała ten kawałek w wersji skróconej, a końcowkę śpiewali wszyscy zgromadzeni pod sceną. Później jeszcze fragment "Jezus Chrystus Panem jest" i "waleczni" zakończyli swój występ (choć publika wciąż krzyczała: ARMIA, ARMIA)
Następną kapelą dnia byl Bakshish. Reggae'owe kawałki porywały do tańca większość publiki. Zauważyłam nawet, że przed garderobą muzyczną na tych niezwykłych rytmach rozgrzewał się Maleo. Patrzył przez okno na występ kolegów i widać, że się dobrze bawił, choć w pewnym momencie to już myslałam, że wyskoczy przez okno (a wysokość była znaczna, więc nie wiem czy by to przeżył). Bakshish zagrał kilka kawałków, ale i oni musieli skończyc.
A na koniec wspaniałego wieczoru wystapiło 2Tm2,3. I to w bardzo ciekawym składzie. Było 7 meżczyzn i 2 kobiety. Zdawałoby się, że to normalny sklad. Jednak wśród tych 2 kobiet nie było wcale Angeli. Za to pojawiła się sąsiadka (jak ją nazwał) Joszka Brody:) I grala na pewnym śmiesznym instrumencie wyglądająym z dala jak fortepian (ale tylko z bardzo daleka i jak się nie widziało jak się na tym gra), a poza tym to były jakieś cymbały ludowe, czy coś takiego. Niestety bardzo ubolewałam, że przez większość koncertu wcale nie było słychać owego instrumentu i tylko sobie wyobrażałam jakie dźwięki wydobywają się spod pałek Słowaczki. A co do samego występu 2Tm2,3 to byl super. Chłopaki i dziewczyny ostro grali i tyle. I tak powinno być. Podejrzewam, że cała okolica słyszała, ze Jezus jest Panem. Co mogę jeszcze napisac? To byl fajny kocert, bo tworzyliśmy go razem. Budzy cały czas dawał znać publice, aby śpiewali (albo krzyczeli - Ps18). No i wszyscy śpiewali. W trakcie Ps18 (to moj ulubiony kawałek Tymka, ale ostatnimi czasy go nie grywali) wreszcie odpowiednio nagłośnili cymbalistkę (jeśli tak mogę powiedzieć) i wreszcie mogłam usłyszeć zespół w całej okazałości. Było super. Ale wszystko co dobre musi się skończyć. Koncert 2Tm2,3 też się skończył. Nie grali za długo, ale dobrze. Cóż, nie można odkładać w nieskończoność ciszy nocnej.
Ogólnie jestem bardzo uradowana, że mogłam być na tym koncercie. Bardzo miły był deszczyk, który nas kropił ochładzając przyjemnie kipiącą krew. Aż przypomniała mi się wtedy piosenka z Ludźmierza "Jak ożywczy deszcz, Duchu Święty przyjdź", a Duch na pewno był i działał, bo przecieź "nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. (1 Kor 12:3)".
Mam nadzieję, że koncert w W-wie będzie równie udany.
| Strona Armii > Koncerty |
Paweł Sałek, pawsa+kdm.pl