Armia: Legenda

okladka

Tekst dostarczył bimber. Informacje o pierwszym wydaniu nadesłał Krzysiek Onak

AntiArmia:
Robin Goldroker - gitary, głos, MI.
Stopa - bębny
Maleo - bas, głos
Banan - waltornia, głos, MI
Tom - głos

A także: Marlin - klarnet, afrykańska trąbka. Ania Landowska - flet. Janek Żyżlewicz - gitara klasyczna. Zuber - nagranie dźwięku. Partyzant - pomoc totalna. Ju-Ras - konsultacja i wibracja. Chronos - koordynacja. Marcin Miller - pomoc astralna.

Nagrań dokonano w Studiu Wawrzyszew (relizacja W. Kowalczyk), w Studiu Złota Skała na Mazurach, w Studiu Złota Skała w domu Stopy, między 07-12.1990.
Remix - RB, mastering - Jacek Gawłowski

Project graficzny - Tomasz Budzyński.
Grafika - Sawa Brodski, Picasso.
Skład - Wojtek Walasiak, Goldfish Studio, Poznań.
Foto - Ireneusz Frączek - koncert w Warszawie, Klub Fugazi, 06.1992.
Produkcja I dystrybucja: Ars Mundi 1997

Lista piosenek na kasecie wydanej przez Ars Mundi.

  1. Kochaj mnie
  2. Przebłysk 5
  3. Gdzie ja tam będziesz Ty
  4. Wieje wiatr (osobny kawalek na winylu/Wifon i CD/Izabelin)
  5. Opowieść zimowa
  6. To moja zemsta
  7. Legenda
  8. Nie ja
  9. 3 bajki
  10. To czego nigdy nie widziałem
  11. Dla każdej samotnej godziny
  12. Podróż na wschód (bonus na CD/Izabelin i CD/Ars Mundi)
  13. Pustynia śpi (bondus na CD/Izabelin)
  14. Niezwyciężony (bonus na CD/Izabelin i CD/Ars Mundi)

Legenda została najpierw wydana przez Wifon (na winylu), a następnie na CD przez Izabelin Studio. Z wywiadu z Tomkiem (III Fala w Trójce) wiadomo, że dla Izabelin Studio była to płyta z numerem 001, a także, że miała bardzo źle wykonaną książeczkę, czego Budzy - absolwent szkoly plastycznej - nie mógł znieść. Reedycja Ars Mundi nie ma już tej wady (choć nie ma Wieje wiatr i Pustynia śpi). [Źródło: "Tylko Rock" i książka "Polski rock. Przewodnik plytowy" Wieslawa Królikowskiego.]

Kochaj mnie

Ojciec, Syn i Duch
Zamknięci na klucz
A okna i drzwi
Z ciała i krwi
Wszystko w szumie fal
Wszystko w oczach psa
i w mistycznym ciele
To w pijanym śnie

Każdy bawić się chce
Każdy cieszyć się chce
Kto ma płakać więc
Nie dostrzega się łez
i woła świat, cały świat
Kochaj mnie

Dane nam jest
Wielkie zło
i wielkie dobro
Dane nam jest
Wielkie miasto
Pustynia
i jak ogromna łza
Chorągiew powiewa nad nami

Przebłysk 5

Oko do nieba, do ziemi trup
Pomiędzy tym żałosna lampa słów
Cały mój świat nie znaczy nic
Ja Ciebie ścigam, wołam Cię, aby żyć
Światło świeć, Światło prowadź mnie

Ze śmierci życie, z ciemności blask
Piosenka za nim nie nadąży i tak
Gdy serce płonie przez wszystkie dni
Buduję dom, gdzie zamieszkasz i Ty
Światło świeć, Światło prowadź mnie

Ty jesteś drogą, jesteś brzegiem dnia
Ty jesteś kluczem,
Ciebie świat nie jest wart
Przyniosłeś ogień, beztroski śmiech
Reszta jest niczym, bo Twoje jest
Światło

I zawsze, i wszędzie, i w błędzie, obłędzie
Cokolwiek się stanie, gdziekolwiek będziesz
Niech Cię strzeże, niech Cię wspiera
Światło (J 8,12)

Gdzie ja tam będziesz Ty

U mych zamkniętych drzwi
Pod moim ciemnym oknem
Wieje wiatr
A w innych miastach
W zdumionych oczach twych
Na niebie ślad
Gdzie ja tam będziesz Ty
Nie masz imienia
Nie słyszysz nic
Tylko wiatr
A w innych miastach
W zdumionych oczach twych
Na niebie ślad
Gdzie ja tam będziesz Ty

Opowieść zimowa

Jest w lesie ptak, na wieży dzwon
Jest w lesie ptak, na wieży dzwon
Jak dotąd tylko ja, jak dotąd tylko Ty
Jak warto żyć, gdy serce drży
W zimową noc niech nie wie nic Zły

Czy ryby jeszcze drżą w oceanie
Czy wiatr się zrywa czy bije dzwon
Czy przyjdziesz znów, daleko stąd
Czy będę jeszcze Twoim przyjacielem
I skąd ten blask, ten w dali ptak
Skąd w białej mgle zniszczony płaszcz
Nie mogę znieść,
nie mogę Ci nic powiedzieć.

Pustynia śpi, zabija świat
Pustynia śpi, zabija świat
Jak cicho obok nas, jak cicho tu i tam
I niemy krzyk, gdy serce drży
W zimową noc niech nie wie nic Zły

Czy ryby jeszcze drżą w oceanie
Czy wiatr się zrywa czy bije dzwon
Czy przyjdziesz znów, daleko stąd
Czy będę jeszcze Twoim przyjacielem
i gdzie ten świat, za którym się
nie goni nawet i we śnie
Nie mogę Ci nic powiedzieć

Uśmiech na dnie, głupiec na chmurze
Trzy bajki jeszcze raz,
Trzy bajki cały czas
niech bestia śpi, gdy serce drży
W zimową noc niech nie wie nic Zły

Czy ryby jeszcze drżą w oceanie...

To moja zemsta

Nie jestem stąd
Tu mnie wrzucono
Pewnego dnia
By żywcem zjeść
By pić moja krew

Nie jestem stąd
Tu mnie zabito
Pewnego dnia
By zabić znów
By pić moja krew

Nie jestem stąd
Tu moje życie
Jest nieobecne
Tu mnie wrzucono
Bym sam na sam
Na resztę świata
Zupełnie sam

Słuchajcie więc
To moja pieśń
Moja herezja
To moja zemsta
To moja walka
Moja nadzieja
Że nie jestem stąd
Nie z tego świata
Słuchajcie więc
To moja pieśń
Moja herezja.
To moja zemsta.

Legenda

Spójrzmy, jak pada deszcz
Tak właśnie pada cień
Z okna na zmierzch
Aż po horyzont zdarzeń
Przez wszystkie dni
Za jakiś dawny grzech
Ciemna, magiczna noc
To będzie nasza śmierć
Nie zadrży głos
Niedosłyszalny krok
Ani go porwie wiatr
Tam gdzie prowadzi czas
Aż wreszcie stop
Na dobre i na złe
Niewymawialny dom
To będzie nasza śmierć
Głowa ma dość
Łomot starego ja
Jak można znosić myśl
Że dąży się do zła
Przez wszystkie dni
Za jakiś dawny grzech
Spójrzmy, jak pada cień
To będzie nasza śmierć
Przede mną świt
Nastaje nowy dzień
Wieczór i noc
Następny krok
A potem znowu świt
Cudem nastaje dzień
Jak mały duch
U twoich stop
Unieś, unieś,
Unieś dokąd chcesz
Czerwoną krew
Biały śnieg
Zabierz precz
Powolną śmierć
I martwy sen
Dokąd chcesz

Nie ja

Nie jestem tym
Za kogo mnie masz
Jak drzewko na wietrze
Nie śpiewam ja
Wszystko i nic
To śpiewa wiatr
Przede mną świat
Ma inną twarz
w ogrodzie Boga
Uprawia śmierć
Więc kim jest Ten trzeci
Ten obok nas
Jak w ogniu ogień
Jak ryba w wodzie
Nie żyję
I nie umieram
Przeważnie
Jestem niczym
Nie ja.

To czego nigdy nie widziałem

Aniołowie powoli wracają do nieba
A my na dole patrzymy do góry
I każdy z nas umiera od nowa
Bo jesteśmy sami, jesteśmy mordercami

Skrzydlasta istoto tak późno już
Gdy gasły światła traciłem czas
Więc podkładam ogień dla ciebie znak
Co było stworzone
zniszczonym być może

Jeździeć bez głowy pomylił drogę
Pokazał nam bezsenny kraj
I cały nasz grzech zaciążył tak
I przerwał marsz

Podobno budujesz
swój mały dom
Pośrodku jałowej ziemi
Ty jesteś tym
Bo nie chcesz nic
I nie zawahasz się
Z najwyższej wieży
Najmniejszy ptak
Którego nigdy nie widziałem

Dla każdej samotnej godziny

Ciebie zachowam



Paweł Sałek, pawsa+kdm.pl